piątek, 5 stycznia 2018

Nowy rok, stara ja



Noworocznych postanowień nie robię od... W sumie już nawet nie pamiętam. W związku z tym nie przeczytam 52 książek, nie stworzę stu tekstów na bloga, nie nauczę się tuzina języków, nie przebiegnę maratonu, nie ucieknę z kraju. Bywa. Na razie robię to, co wcześniej. Bez pośpiechu, bez spiny.

Robienie noworocznych postanowień kojarzy mi się z dokładaniem sobie dodatkowej presji. Z konkursem zajebistości. Z rozpaczliwymi próbami udowodnienia sobie i innym, że wcale nie jest się aż takim przegrywem życiowym. Bo może jest się przegrywem, skoro nie robi się w ciągu roku tak wielu rzeczy jak inni? Ich listy things to do są w końcu w chuj obszerne. A może by tak to olać?

Niektórzy z nas zapominają, że rok to za mało na zrobienie rewolucji w każdym możliwym aspekcie życia. Nie jesteśmy nadludźmi, choćbyśmy chcieli. I czemu małe kroki ku lepszemu miałyby być mniej ważne? I odpoczynek też jest ważny. I prawdą starą jak świat jest to, że zajeżdżanie się na śmierć szkodzi naszemu zdrowiu. A przez lata wmawiano nam (i nadal się wmawia), że tak trzeba. Nie twierdzę, że samorozwój nie jest ważny, ale to poszło za daleko.

I tak, zanim się obejrzymy, okaże się, że jednak mamy co wspominać.

21 komentarzy:

  1. Zgadzam się w stu procentach, pod każdym względem. Noworoczne postanowienia (dla mnie) to zwykły pic na wodę...
    ~Nudziarz

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaskoczyłaś mnie ;) Po tych wszystkich tekstach, że Nowy Rok to i ja muszę być nowa, w końcu taka miła i szczera odmiana. Zgadzam się z Tobą i popieram bo ja chociaz mam pewne plany na ten rok to tym razem nie traktuję tego jako 'muszę", ale jako "chcę" i nie szaleję z tym także bo z góry wiem, że to nie ma sensu. Dodatkowo ja właśnie jestem zwolenniczką metody małych kroczków. Powodzenia w tym 2018 roku!

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja dla odmiany postanowienia zrobiłam sobie już 1 grudnia :D bo wtedy właśnie zchciało mi się :P a jak to mawiają nie czekaj do poniedziałku ani do nowego roku czy nowego miesiąca, zmiany zrób już dziś :) no i też uważam że rok to za mało żeby nagle wszystko się miało spełnić. no i najważniejsze nigdy niczego nie planuje, raczej snuje marzenia :) bo jeśli niczego sobie nie zaplanuje, to nic się nie stanie, jak się nie spełni. ale podoba mi sie ta myśl "nowy rok, stara ja" :) sedno wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też nie robię postanowień noworocznych i dzięki temu mam nadzieję, że więcej w tym roku się wydarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poniekąd mam podobnie, choć też nie chcę każdego dnia "z fajerwerkami" :)

      Usuń
  5. Czyli wg internetowych atencyjnych dziwek i dziwków, jesteś nolifem. Nolifestylem - nie wiem.
    Kiedyś moja (nie)szczęściara zaskoczyła mnie wrzucając na swojego insta czy snapa zdjęcie shake'a z maka, który jej fundnąłem. Zapytałem "- ktoś zagląda do Ciebie?" odpowiedziała "nie obchodzi mnie to".
    Dobrze radzę - myśl samodzielnie i nie idź ślepo za tłumem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie robię. Całe życie pod prąd :)

      Usuń
  6. Mi postanowienia pomagają uświadomić sobie, jakie mam pomysły na daną część życia. Data ich wprowadzenia jest mało ważna. Teraz akurat robię sobie postanowienia czytelnicze, bo dzięki temu mogę się zorientować, co chciałabym w tym roku przeczytać. Zrobić sobie taki porządek w głowie. Przypomnieć, czy przypadkiem nie miałam jakiegoś niezrealizowanego planu czy marzenia. Do tego nadaje się nowy rok. Ale niekoniecznie. Podobno lepiej na wiosnę.
    A ustalanie sobie limitu czegoś to dobry pomysł. Chciałabym co miesiąc chodzić do teatru i do kina, przeczytać przynajmniej 50 książek wyrażenie i zapisanie tego pomoże mi w zapamiętaniu, żeby co miesiąc poszukać ulotek teatrów czy sprawdzić co grają w kinach. To ułatwia niektóre sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Według mnie sprawa sprowadza się do tego, że postanowienia noworoczne po prostu trzeba potrafić dobrze robić. Po pierwsze - nie są one dla każdego, niektórzy nie lubią trzymać się jakiegoś planu i preferują wersję spontanicznego życia. Po drugie - jak już wspomniałam, postanowienia trzeba dobrze robić. Większość ludzi narzuca sobie od razu jakieś wymyślne cele, których na pewno nie zrealizuje. Bo osoba, która przez całe życie unikała sportu jak ognia, nie stanie się niesamowitym sportowcem z dnia na dzień. Postanowienia trzeba tworzyć właśnie na zasadzie małych kroków. Zamiast od razu pójść po bandzie i uznać "Za rok będę drugą Chodakowską", to powiedzieć sobie "Przynajmniej raz w miesiącu pójdę na basen". Od razu łatwiejsze w realizacji, człowiek lepiej się poczuje, bo udało mu się zrobić coś dla siebie i odhaczyć jakiś tam podpunkt na swojej wymyślnej liście. Trzeba po prostu mierzyć zamiary na możliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, takie podejście również popieram jak najbardziej. Trzeba myśleć bardziej realnie.

      Usuń
  8. Super wpis! Ja nigdy nie stawiałam sobie postanowień na mowy rok, jednak w tym zaczęłam, postawiłam na zumbe. Oczywiście zaczęło się spełniać, bo już byłam na jednej lekcji j mam zamiar wykupić karnet. No, ale takie postanowienie jest do spełniania, niektórzy bowiem cele stawiają zbyt wysoko.

    luxwell99.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie trudno znaleźć złoty środek, jeśli chodzi o realizację postanowień.
    Ja miałem takie lata, że głównie leżałem na łóżku, oglądałem TV i czytałem książki i myślałem, że taki styl życia jest fajny.
    Miałem też taki rok, podczas którego zmieniłem pracę, dużo ćwiczyłem, dużo czytałem, chodziłem do kina, teatru, trochę podróżowałem.
    W ostatnim czasie trochę mniej robię, ale tęsknię za ćwiczeniami i podróżami. Może w tym roku się uda.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. W końcu ktoś napisał prawdę! Zgadzam się w 100%. Nakładamy na siebie presje a to nas może przytłaczać.

    Zapraszam do nas!

    OdpowiedzUsuń
  11. To zależy czy robimy racjonalne cele ,a nie wygórowane. I to prawda czasem rok to za mało -czasem dążenie do czegoś trzeba podzielić na etapy. Nigdy nie podchodziłam do postanowień z presją. Że coś muszę zrobić - tylko jeśli zrobię super (ważniejsze jest samo próbowanie, chęć zmiany ) a jak się nie uda (to przecież świat się nie zawali) Po za tym nie trzeba pisać tej listy by mieć po prostu jakieś cele na przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
  12. Po części się zgadzam, stawianie sobie mnóstwa postanowień i do tego często nierealnych na tak krótki czas, nie jest dobre. I do tego ta presja... Ale myślę, że warto robić postanowienia dla siebie, a nie dla całego świata. A może powinny to być cele, które chce się osiągnąć...
    Tak czy siak, robiąc postanowienia lub nie, bądź szczęśliwa w 2018 roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadome jest, że prędzej czy później jakieś plany się pojawią, ale bez spiny.

      Usuń
    2. Spina jest beznadziejna. Początkowo może mobilizować, ale na dłuższą metę nie idzie tak żyć.

      Usuń
  13. Ja mam tylko postanowienia z dnia na dzień. Jak coś planuję to realizuję to. Nie za rok, nie od poniedziałku, zrobię to już, jutro.
    Ciekawy post ;)
    Zapraszam do siebie: http://rooksiii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. To ja jedyne postanowienia jakie mam to książki. W tym roku udało mi się 58 przeczytać, teraz pretenduję do 60, zobaczymy czy sie uda :D
    Po prostu, żeby się nam chciało w tym 2018 :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie robię postanowień noworocznych :) głupota jak dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Słuszne podejście :) Życie to nie jest wyścig!

    OdpowiedzUsuń