środa, 10 lutego 2016

A może by tak napisać list?


Dawno temu, w prehistorycznych czasach, będąc w tym najdurniejszym wieku 15 lat, postanowiłam odnowić kontakt z dawną kumpelą z czasów podstawówki. Nie widziałyśmy się ponad 2 lata, odkąd byłam zmuszona do przeprowadzki kilka zadupiów dalej. W sumie nie byłam pewna, czy w ogóle będzie jakiś odzew. W końcu większość nastolatków, nie wyłączając mnie, miała telefony, z których oczywiście pisała SMS - y, a listy wydawały się należeć do odległej ery dinozaurów. Jednak doczekałam się odpowiedzi. Mało tego, jeszcze inna koleżanka, dowiedziawszy się o korespondencji z tamtą, postanowiła do mnie napisać. Odpisałam dziewczynom, lecz już potem nie dały znaku życia. Na długie lata zapomniałam o czymś takim jak listy.

Przypomnienie nadeszło, gdy pewnego dnia weszłam na Twarzoksiążkę, gdzie w propozycjach była grupa korespondencyjna. Z ciekawości dołączyłam do niej. Okazało się jednak, że mało kto tam się udziela i wiele ogłoszeń jest przedawnionych, bo ich autorzy już mają z kim popisać, więc nie potrzebują kolejnych osób. Na szczęście znalazłam też inne grupy, na których bardziej tętni życiem i możliwe, że do kogoś się odezwę. To sobie ciekawe zajęcie wynalazłam w końcu!

A może ktoś z Was chce popisać ze mną tradycyjne listy? Ale od razu mówię, że na początku z pewnością nie będę w stanie wykrzesać z siebie jakiegoś dzieła literackiego (huehue), czy tam tekstu na 10 stron A4. Jednak z czasem się rozkręcę :) W razie czego podaję póki co maila: avanturnica4@onet.eu

PS. Twarzoksiążka! KLIK

22 komentarze:

  1. Listy to fajna rzecz.
    Kiedyś pisałam maile (długie, wyczerpujące) z dziewczyną z Bułgarii, którą poznałam w Niemczech. Wprawdzie to nie papierowe listy, ale dawały namiastkę tych prawdziwych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pewnie mogłaś jeszcze poćwiczyć język obcy :)

      Usuń
  2. Wiele lat pisałam listy do koleżanki poznanej w sanatorium w wieku 12 lat... Taki szczylek, a utrzymałam znajomość i tej zimy pierwszy raz od 6 lat zobaczyłyśmy się na żywo :D Listy okazały się dobrą metodą na utrzymanie przyjaźni, dopóki chciało nam się je pisać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedna z bloggerek zaproponowała mi pisanie listów, bo wcześniej pisałyśmy tylko maile. Wymieniłyśmy chyba dwa + ten na święta z prezentem, jednak powiem Ci, że to bardzo emocjonalne, takie osobiste. Fajna sprawa. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, można poznać się od tej innej strony niż znanej z Internetów :)

      Usuń
  4. Sama piszę listy z 3 osobami w sumie, dzisiaj nawet mąż mi ze skrzynki, wracając z pracy, 2 przyniósł więc...czemu by nie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno już nie pisałam listów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja próbuję sobie przypomnieć, jak to jest :)

      Usuń
  6. Bardzo oryginalny blog! :)
    Karolina
    Mój blog: http://karolinaprzybyl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. listy tradycyjne, pewnie już każdy o nich zapomniał :)
    Pozdrawiam :)
    Rebel
    eternalrebel55.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałabym, że każdy, ale sporo osób :)

      Usuń
  8. Uwielbiam pisać listy! Kiedyś miałam przyjaciółkę w Warszawie (ja mieszkam na Mazurach) i ciągle do siebie pisałyśmy! Później z moim eks trochę korespondowałam... Niby listy to era dinozaurów, ale wielu ludzi chciałoby taki list otrzymać. Inna sprawa, że nie zawsze jest z kim pisać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, ale to wina nowoczesnej technologii :)

      Usuń
  9. Moi Rodzice pisali do siebie listy, ponieważ dzieliła ich duża odległość. W gimnazjum na języku angielskim to była możliwość pisania listów z Osobą z zagranicy. Ja pisałam listy z Dziewczyną z Wielkiej Brytanii, ale z czasem przestała odpisywać i kontakt się urwał <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korespondencja tego typu musiała być super i pewnie byłaś coraz lepsza z angielskiego :)

      Usuń
  10. Jakoś nie jestem przekonana do idei listów. Znaczy inicjatywa bardzo zacna jednak kurde...Chce się napisać ten pierwszy list i...Dupa. Nie wie się co napisać. Hej jestem Tadzio lubię kwiatki mam 49 lat i pracuję w sklepie to takie średni mi się wydaje...Jakbym miała trochę bardziej artystyczny mózg...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie jestem tego świadoma, że na początku może to wyjść tak sobie, ale chcę spróbować mimo wszystko :)

      Usuń