wtorek, 15 grudnia 2015

Dlaczego ten blog nigdy nie będzie fejmes?


Tak, już widzę te komentarze, że mam ból dupy jak stąd do Jueseja, ale pieprzyć to. I tak napiszę to, co chciałam. Bo w końcu brak fejmu = większe pole do popisu. No więc dlaczego nie zanosi się na popularność?

1) Brak białego tła
Nie wiem, czemu akurat białe, a nie zielone, czy fioletowe upodobali sobie ci choć trochę bardziej poczytni blogerzy. Jeśli dojdę do jakiegoś sensownego wniosku, chętnie o nim wspomnę za sto lat. Nie twierdzę, że ten kolor jest zły, ale mój czarny też jest super i póki co go nie zmienię.

2) Nie piszę za często
Ponoć jest to wymóg odnośnie bycia zapamiętanym przez tysiące osobników marnujących swe życie w Internetach. Tymczasem piszę wtedy, kiedy przyjdzie jakieś oświecenie. Oczywiście w razie czego mam przy sobie zeszyt, w którym coś notuję, ale raczej jest to zbyt osobiste, by ujrzało tutaj światło dzienne, a raczej w moim przypadku nocne.

3)Nie mam zajebistego życia
Nie chodzę na koncerty, nigdy nie byłam #zagranico, nie mam żadnych znajomych, faceta, #bff...W dodatku mieszkam na niezłym wypizdowie z dala od cywilizacji. I takie tam inne trudne sprawy :D

4) Ależ ze mnie ignorantka!
W związku z tym nie jestem upoważniona do tego, by dawać Wam rady odnośnie ciuchów, cery, włosów... Nie mogę być też autorytetem odnośnie diety, z którą sobie nie radzę, czy ćwiczeń, do których nie mam cierpliwości :D

5) "Fajny blog, zapraszam do mnie" No, thanks.
Zamiast takiego komentarza wolę napisać coś choć trochę mającego związek z postem danego blogera. Jak komuś faktycznie będzie się chciało czytać to moje pierdolenie, prędzej czy później tu trafi.

PS. Ależ tęsknię za dawnymi pamiętnikami na Onecie! :D

36 komentarzy:

  1. Na białym tle po prostu lepiej się czyta. Ot, cała tajemnica. Obecnie też mam czarne, ciężkie jak mój obecny nastrój. Ale pewnie długo z nim nie wytrzymam ;)

    Zajebistego życia mieć nie musisz, żeby się czym wyróżniać, żeby czymś przyciągać czytelników. Żeby ludzie lubili Cię czytać. To nie jest wyznacznik popularnego bloga. Można co prawda budować popularność na swoim "idealnym" życiu, w którym jest hajs, ciuszki, kosmetyki i faceci, ale takich blogów jest milion, (zazwyczaj równie obłudnych i tak "idealnych", że idzie się porzygać) - po co kierować się utartym już (słabym) szlakiem?

    Co do PS. - Ech, mnie się też tęskni za Onetem. Za Onetowymi czasami. Za tamtymi ludźmi. Miło wtedy było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to akurat nie wpadłam :D

      Zdecydowanie nie zamierzam się nim kierować, dla mnie to również jest słabe. I jakoś szczególnie nie zabiegam o popularność. Ale kłamałabym twierdząc, że piszę dla siebie, bo od tego jest papierowy pamiętnik. Mimo, że blogosfera się zmienia i to niekoniecznie w dobrą stronę, chcę pozostać sobą.

      Onecie, wróć!

      Usuń
    2. No właśnie, w ogóle o co chodzi z tą popularnością. Im więcej szumu wokół siebie się ma, tym więcej hejterów przecież :D (coś o tym wiem;)). Istotniejsze jest to, żeby blogowanie sprawiało przyjemność. Cała otoczka jest w gruncie rzeczy nieważna. Co do pisania dla siebie - pewnie, masz rację. To mówienie, że pisze się tylko dla siebie jest najczęściej nieprawdą, aczkolwiek nie do końca - jeśli chodzi o mnie, ja piszę PRZEDE WSZYSTKIM dla siebie. Żeby przynieść sobie ukojenie słowami. Żeby wyrzucić coś z siebie. Żeby się wypisać, nazwać rzeczy po imieniu. A dopiero potem są czytelnicy. Wiadomo, oni też są ważni - bez nich blog usycha. Ale nie pisałabym, gdybym nie chciała. Gdyby tylko oczekiwali tego ode mnie inni.

      Fakt. W blogosferze zrobił się mały śmietnik. To już nie to samo co kiedyś. Każdy kto czuł dawniej magię blogowania tęskni dziś za tamtymi czasami. Trochę przykro patrzeć, że z pięknego miejsca blogosfera stała się obłudnym światkiem pełnym rywalizacji, kopii, hejterstwa i bezsensownego pierdolenia. Są wyjątki, wiadomo. Są piękne blogi, wartościowe wpisy i dobre bloggerki. Ale jest ich coraz mniej. Czasem mam ochotę usunąć się w cień i zostawić ten słaby szit. Coraz bardziej tu nie pasuję. Coraz bardziej nie odpowiada mi taka blogosfera i stosunek innych do niej. Nie odpowiadają mi słabi bloggerzy, którzy doszli i brakuje mi tamtych osób, dzięki którym blogosfera była jak rodzina. Pełna ciepła, życzliwości. Cóż, wszystko się kiedyś kończy. Blogowanie też kiedyś dla każdego się skończy.

      Usuń
    3. W sumie cieszę się z tego braku szumu. O dziwo nawet gdy zdarzy się z 300 wyświetleń jednego dnia, jakoś tych hejtów nie zbieram. Na co komu rywalizacja, kopiowanie? Czy za ilość wyświetleń będzie można kupić chociaż chleb? Jak dla mnie blogowanie powinno być w pewnym sensie zabawą, a nie frustracją, bo ktoś tam w miesiąc zdobył 200 obserwatorów.
      Piszę po swojemu, ale już nie uciekam, nie zmieniam adresów pięćset razy, bo z wiekiem uczę się na błędach i nie spowiadam się publicznie z takich naprawdę bardzo osobistych spraw.
      I mnie też irytuje takie np. pierdolenie gimnazjalistek o życiu, oczywiście nie wszystkich.
      I nie wyobrażam sobie zarabiania na blogu, bo wtedy to miejsce nie byłoby takie naprawdę moje.

      Usuń
    4. Nie wiem na co komu rywalizacja i kopiowanie, ale wiem, że zazwyczaj bawią się w to osoby niespełnione, osoby, które mają jakąś chorą potrzebę bycia na pierwszym miejscu i bycia w centrum uwagi. I takie, które same w sobie nie są na tyle interesujące, żeby przyciągnąć czytelnika, dlatego muszą podpierać się szablonami czy ogólnym stylem innych.

      "Piszę po swojemu, ale już nie uciekam, nie zmieniam adresów pięćset razy, bo z wiekiem uczę się na błędach i nie spowiadam się publicznie z takich naprawdę bardzo osobistych spraw. " - O, ja tak samo. Też kiedyś zmieniałam adresy i pseudonimy bardzo często. Też za dużo mówiłam, za bardzo się otwierałam, a potem jeszcze chuja w dupę za to dostałam (nie no, w sumie w dupę to jeszcze fajnie - powiedzmy, że w oko). W każdym razie faktycznie człowiek z wiekiem dostrzega swoje błędy wyraźniej i dzięki temu może się na nich uczyć i wyciągać wnioski.


      Co do zarabiania, wiesz, jak można połączyć przyjemne z pożytecznym to dlaczego nie? Jak ktoś jest nastawiony tylko i wyłącznie na zarobek to faktycznie słabo, no ale, jak może mieć jedno i drugie to chyba nie ma w tym nic złego.

      Usuń
    5. +link do Instagrama pełnego zdjęć cycków, a przynajmniej tak mi się wydaje.

      Tak, też się na tym przyjechałam. I nie chodziło o sam fakt odkrycia bloga, tylko o aferze, która chwilę potem wybuchła.

      O, właśnie to też miałam na myśli,nie ogarniam pisania tylko i wyłącznie dla kasy,ale faktem jest, że pewnie musiałabym, dajmy na to, np. uporządkować ten chaos na blogu, pewnie jeszcze ograniczyć przekleństwa. Także nie byłabym i tak autentyczna.

      Usuń
  2. Ponoć ludziom na białym tle lepiej się czyta. Nie wiem, mnie białe nudzi i nie robi mi różnicy, jaki kolor tł i literek :D
    I tak serio...to po co komuś popularność? Ok, jak jego celem jest zarabianie na blogu i to ma być sposób utrzymywania się, to ok. Rozumiem że wtedy się o nią zabiega. Ale tak? Zawsze śmieszył mnie pęd do sławy blasku jupiterów i tak dalej. Jakoś tak no...chyba jestem pod tym względem strasznie wręcz cyniczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tak samo, no chyba, że moje oczy nie zdzierżą takiego oczojebnego tła :D
      Ten wielki pęd do sławy widać też m.in na Instagramie, który roi się od cycków, które zbierają tysiąc lajków. Nie wiem, na co to komu :D I nie wyobrażam sobie zarabiania na blogu, to zdecydowanie nie moja bajka.

      Usuń
    2. Nie no jasne, jak zwykle, co za dużo, to niezdrowo, w niczym nie można przeginać :D
      Na szczęście nie mam insta i obserwuję to tylko tutaj:D

      Usuń
    3. Kiedyś to przeginanie było cool, ale to raczej wśród jakichś 12 - latek na Onecie :D
      Co wychodzi Ci tylko na zdrowie :D

      Usuń
  3. Myślę, że posiadanie kilkunastu stałych i oddanych czytelników jest lepsze niż "fejm" i fala helterów która za tym idzie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że na czarnym tle, małymi literami, rzeczywiście kiepsko się czyta. Wiesz, męczą się oczy. Chociaż bez przesady z tym białym kolorem wszędzie i minimalizmem, wszystkie blogi tak dzisiaj wyglądają...
    Jak dla mnie fejm bloga czy brak fejmu jest zależny od tego, o czym chcesz pisać. gdy piszesz blog "lifestylowy", z poradami, o sztuce lub kulturze, ostatecznie z własną twórczością, to bardzo zależy ci na popularności, bo ona znaczy, że umiesz coś robić, znasz się na rzeczy. Wtedy każdy komentarz jest na wagę złota. Ale gdy chcesz dodawać luźne notki, swoje spostrzeżenia albo prowadzić pamiętnik, to fejm nie jest tu żadnym wyznacznikiem.
    Nie rozumiem, czemu wszyscy chcą wszystkim dawać "dobre rady". W wyniku tej powszechnej przemądrzałości realna wiedza jest rozproszona i rozpuszczona w bagnie wywodów pseudoznawców. Jeżeli na czymś się znasz-pisz. Jeżeli nie- doceniam to, że nie piszesz. Argument co do ciekawego życia jest dla mnie nielogiczny. Myślę, że gdyby ktoś chciał pisać o swoim życiu, to by znalazł coś interesującego- choćby jego zdaniem interesującego.
    Sama nie piszę bloga na poważnie, więc mnie i nie załamuje "za mało" fejmu. Właściwie nawet o tym nie myślałam w tych kategoriach...
    A reklamowania się na czyiś blogach nienawidzę i dla takich osób od razu robię się niemiła. Trochę godności osobistej, naprawdę...
    pozdrawiam
    ps. Co tam, ja i tak lubię Twój blog :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, miło to czytać :D
      I w sumie jakbym tak na chama doszukiwała się czegoś, to i tutaj są pewnie posty podchodzące pod lajfstajl, ale tak czy owak nie jest to pisane pod kogoś :D

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fejm fejmem, ale najważniejsze być sobą i pisać o tym, o czym się chce, wtedy ludziom też lepiej się to czyta. No mowię teraz o sobie, bo nie interesuję się za bardzo "recenzjami" kosmetyków/kto w czym był na zimowej sesji w parku przy domu/porad jak żyć żeby być super. Dużo ciekawsze jest czytanie o cudzych trudnych sprawach.
    Biały miał być oryginalny, a teraz jest przereklamowany xd
    Ja też podpisuję się pod tym, że tęsknię za Onetem :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod tym pierwszym zdaniem podpisuję się "ręcyma i nogyma" :D Ludzie nie są głupi, to widać, kiedy ktoś pisze na siłę, tylko dla fejmu.
      No, w dodatku te rady powtarzają się na co drugim blogu reklamującym się na najpopularniejszej grupie dla blogerów na Twarzoksiążce, na której czasem się udzielam. Też wolę właśnie takie blogi o życiu, chociaż poza nimi też wyłapuję coś ciekawego, np. wiem już mniej więcej, jak dbać o włosy.
      Geez, rozpisałam się! :D

      Usuń
  7. Haha :D Żaden ból tyłka tylko prawda o niektórych blogach :D Czarny kolor lubię i kojarzy mi się mile z Twoim blogiem. A co do koncertu - może jednak się zdecydujesz na 3DG? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chcę jechać na TDG. Jeszcze nie wiem, czy się uda.

      Usuń
  8. Tajemnica białego tła zastanawiała mnie na początku. Teraz sama je mam, bo jest czytelniejsze i estetyczniejsze. Co nie zmienia faktu, że inny kolor jest jakiś zły. Po prostu biały to taka wygoda. Rozwaliłaś mnie tym postem w pozytywnym sensie miło się to czyta i aż chce się więcej :D Co do tego zajebistego życia to powiem ci, że większośc blogerek takie ma skoro siedzą godzinami przed laptopem. Wydaję mi się, że większośc próbuję na siłę pokazac jakie to one super, ale nijak ma się to do rzeczywistości :D
    /Liseł
    NASZ BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie dopiero niedawno wzięło na takie rozkminy odnośnie białego tła :D
      A, i cieszę się, że Ci się tu podoba :D

      Usuń
  9. Nie wiem dlaczego, ale nie to rozśmieszyło. :D Lubię osoby, które nie boją się krytyki, a ty jesteś jedną z takich osób. Co do białego tła, może po prostu mniej bolą oczy od czytania? Haha.
    Pozdrawiam!
    okiem-barwnej-poetki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Również czasami brakuje mi blogów na onecie. Tam zaczynałam, ale z czasem kompletnie zmienił się wygląd i sposób zarządzania tamtymi blogami.
    Również zauważyłam fenomen białego tła! Nie potrafię go zrozumieć i zastanawiałam się, czy tylko ja to widzę, czy jednak jest ktoś inny.
    A poza tym, jak dla mnie, twój blog jest bardzo fajny do poczytania, bo jest przede wszystkim szczery i nie owijasz w bawełnę, więc może nawet lepiej mieć bloga bez fejmu, który jest lubiany przez pewną wierną grupę, zamiast mieć miliard obserwatorów, którzy nie skupiają się na tym, co piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym białym tłem to w sumie niedawno na to wpadłam, ogarnięcie level hard :D
      Myślę tak samo. Oczywiście fajnie, że komuś w ogóle chce się to czytać, ale nie cierpię ignorantów i spamerów.

      Usuń
  11. Ja staram się łamać te okropne stereotypy i dążę do popularności mojego bloga w dobrym tego słowa znaczeniu. Na pewno nie jest skromne to co teraz powiem, ale mam świadomość swojego potencjału. Mam do przekazania zdecydowanie więcej niż to 90% bandy idiotycznych nastolatek w internecie, a popularność pomaga dotrzeć do szerokiego grona czytelników, a to w jaki sposób się ją zdobywa, to już zupełna inna sprawa. Wolę pisać rzadziej, a lepiej i o czymś wartościowym. Prawdziwych czytelników naturalnie będzie przybywać, bo prawdziwe i głębokie treści zawsze zostaną, a puste i płytkie prędzej czy później przeminą.

    Mój blog- ultradefenceless

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piąteczka :D Również idę w jakość, a nie w ilość :)

      Usuń
  12. Wydaje mi się że po prostu najlepiej się czyta ciemne litery na białym tle, jesteśmy też do tego przyzwyczajeni. Jednakże mi nie przeszkadza np. czarne tło i białe lit. co innego gdy tło jest oczojebne ;p
    Częste posty są plusem ale sama też nie zawsze mam natchnienie i czas. Ciekawe życie nie jest wymagane ale jakaś pasja na pewno pomoże w rozpromowaniu bloga;> I również nie lubię komentarzy o niczym, myślę że spokojnie można dla kogoś poświęcić 10min i przeczytać to co napisał oraz skomentować to jakoś z sensem.

    Zapraszam http://cytrynkacowartoobejrzec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, właśnie, jeszcze nie mam takiej konkretnej pasji. Parę zainteresowań na chama się znajdzie, ale żadne się nie wybija :)

      Usuń
  13. Za to jesteś inteligentna, ironiczna i jedyna w swoim rodzaju :D Dlatego tu wpadam od czasu dłuższego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz mi tak słodzić ze sto lat, nie mam nic przeciwko :D

      Usuń
  14. Jestem tu pierwszy raz i wpadam na ten oto post, ale chwila! Może właśnie to ty dokonasz tego wielkiego przełomu i tysiące ludzi pokocha twój blog nawet i bez białego tła! :D
    Ejj, ja też nie mogę doradzać o cerze, ubraniach i kosmetykach a jednak liczę, że może kiedyś mój blog zostanie odkopany z pośród tysiąca innych jednakowych ;c Ale jak to mówią, nadzieja matką głupich :c
    dreams-lunatyk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to witaj w moich skromnych, acz chaotycznych progach :D Haha, któż to wie, w Internetach różne dziwne rzeczy się dzieją :D
      A co tam, warto mieć jakiś cel i do niego dążyć, a potem obrać inny kierunek w razie niewypału :)

      Usuń
  15. 1. Czarne napisy na białym tle czyta się najwygodniej. Takie zestawy kolorów wyglądają też bardzo profesjonalnie i schludnie.
    2. Piszesz dużo częściej niż ja :) U mnie czasem nie ma notki kilka miesięcy. Nie ma weny, trudno, na siłę nie piszę.
    3. Ups, ja też!
    4. O, znowu ja!
    5. Zapraszam na nowy odcinek Namuzowanych Pogaduch na blogu NAMUZOWANI.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że jesteśmy takie zgodne :)

      Usuń