wtorek, 29 grudnia 2015

2015 - podsumowanie


W sumie wszystko jedno, czy napiszę ten post dziś, czy w Sylwka. Raczej nie spodziewam się jakiejś życiowej rewolucji w ciągu najbliższych dwóch dni. Jaki był mój 2015 rok?

Zacznę od razu od pewności co do miejsca, z którym na stówę nie wiążę swojej przyszłości. Jest to dom pomocy społecznej, czyli niezbyt dobra opcja dla tak skrajnej introwertyczki, która w dodatku nie jest w stanie wszystkiego robić szybko. No i nie cierpię pracy grupowej i patrzenia mi się na ręce. I za dużo hałasu. I było wielkie halo, gdy próbowałam przez chwilę pobyć sama. O reszcie (z najdrobniejszymi szczegółami) nie wspomnę, ale to tylko ze względu na te kilka osób, które dobrze wspominam.

To był jedyny rok, w którym przeczytałam tyyyle książek. Konkretnie 42. Może to dla wielu z Was nie będzie oszałamiającą liczbą, ale tak czy owak póki co pożegnałam kryzys czytelniczy. I się nie uwsteczniam.

Próbowałam choć trochę mniej się wkurwiać na ludzi i świat ogółem. Na razie nic z tego, ale nie poddaję się :)

Jakieś 2 miesiące temu zakupiłam w końcu nowe okulary. Tak, wiem, że są fajne :) I w końcu coś widzę :)


Nie odbyłam jakichś dalekich podróży. Ale zobaczyłam most w Trzech Morgach :)


Co chwilę eksperymentowałam z kolorami włosów, byłam rudzielcem i brunetką. Obecnie trudno stwierdzić, co mam na głowie.

Moje życie towarzyskie nadal nie istnieje, nie poznałam też miłości swojego życia.

Zapisałam się do grupy korespondencyjnej na Twarzoksiążce. Po Nowym Roku wyślę pierwszy list od niepamiętnych czasów :)

Jakoś rzadziej udzielałam się w blogosferze. Ale poprawię się :)

16 komentarzy:

  1. W moim życiu też pewnie wiele się nie zmieni, ale może... ;P Co ma być do będzie. Podobno. ;)

    Zawsze lubiłam czytać, czasami mniej, czasami więcej, ale myślę, że w tym roku też chyba przeczytałam taką ilość książek co Ty, może nawet więcej, musiałabym chyba podliczyć. ;)

    A okulary Ci pasują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nic :)

      No to witaj w klubie książkoholików :)

      Dzięki :)

      Usuń
  2. 42 książki! Dobry wynik :) U mnie wyszło może z 10 :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jak u mnie w 2014, o ile nie mniej :)

      Usuń
  3. "No i nie cierpię pracy grupowej i patrzenia mi się na ręce." - SIOSTRO! Dzięki za cynk, gdzie nie mam się pchać :D
    Z książkami to dla mnie osobiście dobry wynik :)
    I miło Cię widzieć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz :D
      A ja myślę, że taki średni :)
      Cieszę się, że nie odstraszam wyglądem.

      Usuń
  4. 42? Jak dla mnie to ogrom :D Ja chyba nie dociągnęłam do 10. W sumie jak próbuje sobie teraz przypomnieć to naliczyłam ledwo 6 albo 7.
    Fakt - te okulary Ci naprawdę pasują ;)
    Mój rok był równo popierdolony, ale cóż ... tylko i wyłączne na moje życzenie -,-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Co niektórzy więcej przeczytali :D
      Dzięki :)
      Swój też tak mogę nazwać, skoro w tej chwili nigdzie się nie bawię.

      Usuń
  5. Sporo książek, podbijasz średnią jak nic ;) Ja przestałam swoje liczyć gdzieś tak po setnej pozycji,ale ja to maniak jestem :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pewnie ze sporą ilością czasu :)

      Usuń
  6. Ja idę w marcu do fryzjera, chcę zrobić nową fryzurę ale nigdy nie farbowałam włosów :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwidoczniej masz ładny kolor :)

      Usuń
  7. Zazdroszczę tylu przeczytanych książek, ja miałam czas na zaledwie połowę Twojego wyniku, a poza tym... mnie też dopadł kryzys w połowie roku. Poza tym eksperymentowanie z kolorem włosów... skąd ja to znam? Aha, przecież chodziłam z buraczkowym odcieniem na głowie :D Nie wspominam tego za dobrze :D
    W nadchodzącym roku życzę po prostu spełnienia marzeń i tyle chyba do szczęścia wystarczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie miałam aż tyle wolnego czasu, także byłam w szoku, gdy policzyłam :)
      Też miewałam włosowe niewypały :D
      Nawzajem :D

      Usuń
  8. Twój rok wydawał się całkiem fajny. I gratuluję wyjścia z kryzysu książkowego. W moim życiu książki są bardzo ważne, więc fajnie jak widzę, że nie tylko ja je cenię :)
    A co do wku***ania (napiszę z gwiazdkami żeby nie było, że jestem wulgarna czy coś) na ludzi, ja radzę Ci ich olać, bo w zasadzie po co się wysilać jeśli to tylko ludzie? Oni się nie zmienią dla Ciebie więc czy ty powinnaś wysilać się i tracić cierpliwość żeby zmienić się dla nich?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I z pewnością jest nas więcej:)
      Mi tam nieocenzurowane słowa nie przeszkadzają. I nie zamierzam zmieniać się dla ludzi, bo nie są tego warci.

      Usuń