środa, 11 listopada 2015

Ale wiocha!


Na wsi jest fajnie. Wypady do lasu i nad rzekę. Nie brakuje pięknych widoków o każdej porze roku. Można napić się piwa na świeżym powietrzu i nikt się o to nie przypierdoli. Cisza, spokój, tym bardziej, że mieszkam przy najmniej ruchliwej drodze, więc problemy ze snem są rzadkością. Jakby tego było mało, ludzie nie plotkują na mój temat, bo prowadzę dość nudny żywot. Żyć nie umierać. Ale żeby nie było zbyt cukierkowato i ogólnie słitaśnie, trochę pouprawiam nasz ponoć sport narodowy - narzekanie. W końcu niczym się nie różnię od przeciętnego Kowalskiego.

Zacznę od dojazdów, które są po prostu chujowe. Ze szczególnym uwzględnieniem tych powrotnych. Co za debil wyjebał z rozkładu jedyny wczesnowieczorny autobus? Najlepsze, że figuruje w nim jak byk taki jeszcze późniejszy, po 22.00. Który tak naprawdę nie przyjeżdża, o czym miałam okazję się przekonać parę tygodni temu. Innymi słowy, muszę jakoś się wyrobić na tą cholerną 16.00. Czyli jak znajdę kolejną pracę, jej godziny prawdopodobnie nie zgrają się z najbliższym możliwym powrotem. Bo nie wyobrażam sobie ponownego wstawania o 4.00. Nawet teraz nie jestem w stanie załatwić wszystkiego w mieście do 16.00. Nienawidzę pośpiechu! I oczywiście udział w ewentualnym, interesującym mnie wydarzeniu kulturalnym odpada. Tak samo poznanie kogoś fajnego.

Mówi się, że na wsi mieszkańców łączy niesamowita więź. No chyba nie u nas. Jeśli faktycznie ludzie gdzieś się spotykają, nic mi o tym nie wiadomo. Ewentualnie wielu przez większość dnia zajmuje się swoimi sprawami. Albo tworzą jakieś zamknięte grupki niczym przeciętna klasa w gimbazjum. Nawet mi, dość skrajnej introwertyczce limit na przebywanie w samotności w końcu się wyczerpuje. Ale kogo to obchodzi...

Nie ma tu szpitala, więc jeśli coś ci się stanie, a nikogo nie ma w domu, masz przejebane. Brak też normalnej żywności, choć trochę przypominającej zdrową. W takim wypadku pozostaje Biedra oddalona o jakieś 5 km, ale nie w największy mróz.

Dobra, zaraz powiecie, że mam zrobić prawko i kupić auto, ale do tego jednak potrzeba predyspozycji...Dobra, nie truję już, bo pewnie zjebałam komuś dzień :D

26 komentarzy:

  1. Znam twój ból! Z autobusami: istna męka. A więc jeżeli nie ma nic z okolicy to trzeba iść dwadzieścia minut na przystanek, przez który przejeżdża więcej autobusów. Najbliższy sklep spożywczy - cudowny Lewiatan - jest dwieście metrów od wcześniej wspomnianego przystanku, a więc też w cholerę daleko.
    Silne więzi? U mnie też tego nie ma. Powiem "dzień dobry" sąsiadom zza płotu, nawet jeżeli ich nie lubię. Najbliżej jakiejkolwiek "więzi" byliśmy, gdy nam odcięli prąd na ponad dwa dni. Wtedy nikt nie miał nic do roboty, to sobie sąsiedzko narzekaliśmy na dostawcę prądu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też zazwyczaj na "dzień dobry" się kończy.

      Usuń
  2. Przeniosłam się z miasta na wieś w wieku 13 lat. I rzeczywiście, jest cicho, powietrze jakby bardziej świeże. No ale dojazdy... Tyle dobrego, że idąc trochę dochodziłam już do pętli autobusowej w mieści, to jakoś dało radę. Bardziej denerwowało mnie to, że prowadziła tam nieutwardzona droga, a potem ścieżka. Gdy padało, było tam mnóstwo błota, fu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to rzeczywiście masakra. Jak popitalam na pieszo lub rowerem do Biedry te 5 km, na szczęście jest stabilny asfalt. No pomijając drogę bezpośrednio prowadzącą do miejscowości z wyżej wspomnianym marketem. Pierdyliard dziur!

      Usuń
  3. Sport narodowy - narzekanie. Kobieto, łączmy się, bo ja się uważam za mistrzynię w tym sporcie. Tylko gdzie moje medale?!
    Generalnie życie na wsi czy w mieście - wszystko ma plusy i minusy. Ty masz chujowe dojazdy, a ja mam wszędzie wokół brud, syf, hałas, kupę dymu i masę ludzi, którzy doprowadzają mnie do szału na każdym kroku. Czasem chciałabym uciec na wieś, a z drugiej strony zastanawiam się jak długo bym tak wytrzymała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u nas jebie gnojem i dymem też :D

      Usuń
  4. Doskonale cię rozumiem, ale ja to w ogóle nienawidzę życia na wsi i chcę już zamieszkać w mieście jak najszybciej :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym stąd zwiała, ale realnie patrząc, póki co się tego finansowo nie udźwignie.

      Usuń
  5. Też mieszkam na wsi i akurat to narzekanie świetnie rozumiem...Dojazdy to istny koszmar i nikt, nikt z miasta nie zrozumie jak to jest mieć dwa pociągi w tą i dwa powrotne. I nie ma, ze pośpisz 10 minut dłużej. Wojskowy dryl od rana albo w ogóle nie dojedziesz do szkoły czy pracy. Każdy koncert czy impreza to szukanie sobie noclegu na mieście. Mam upatrzone już chyba z 5 miejscówek do spania, w tym tak absurdalne jak strych kościoła.
    Więzi? Same negatywne. Sąsiedzi nie znoszą nas od pokoleń, bo oni trzymali z komuną a my nie. Bo my im zaoraliśmy przypadkiem kawałek działki. Bo ich pszczoły atakowały nas kiedy byliśmy malutkimi dziećmi. Bo wreszcie tak sobie. To bzdura, że wszyscy na wsi się lubią. jak chcesz dowiedzieć sie o mentalności wsi, poczytaj ,,Chłopów". mamy Internet, ale poza tym wiele się nie zmieniło....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. I pamiętam, że jakoś w połowie liceum raz w tygodniu zaczynałam chyba lekcje ok. 12.00 i musiałam jechać autobusem przed 9.00 i to tylko pół godziny drogi. Następny przed 13.00. Inni jeszcze sobie spali.
      Współczuję sytuacji z sąsiadami.

      Usuń
  6. Jakbyś opisywała moje miejce zamieszkania, równiż mieszkam na wsi i mam te same problemy co ty z dojazdem. Ale czy zamieniła bym to na życie w mieście nie wiem chyba bym tęskniłą za tą ciszą i spokojem ( czasami). Bynajmniej nie ma tu ośiedlowego monitoringu itp i nikt nie wnika zbytnio w to co robisz i o której wracasz do domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nikt, z wyjątkiem rodziców. Ale przynajmniej niczego już nie mogą mi zabronić :D

      Usuń
  7. mam podobne spostrzeżenia cisza, spokój, jednak te autobusy.. nie dość, że do najbliższego przystanku mam 2,5km, to jeszcze ostatni powrotny z większego miasteczka odjeżdża o 14:40. I jak tu szukać pracy gdzieś dalej :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz jeszcze gorzej. Wyrazy współczucia...

      Usuń
  8. Jak ja się cieszę, że w sumie nigdy nie miałam takich problemów z dojazdami (no może poza dojazdem do mojego byłego faceta - tzn dojechać żaden problem, ale wrócić to już nie koniecznie). Pochodzę z niedużego miasta gdzie w sumie wszystko jest pod ręką i to jest wielki plus!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, takie małe miasta są najlepsze :)

      Usuń
  9. Czyli wychodzi na moje, wolę miasto :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, chociaż uściślając, małe lub średnie miasto :)

      Usuń
  10. Nie wyobrażam sobie życia na wsi. Wszędzie daleko, mało rówieśników, brak anonimowości bo wszyscy się znają, brak rozrywek. No ale widoki i świeże powietrze wszystko (prawie) rekompensują!

    Serdecznie zapraszam na nową notkę na blogu NAMUZOWANI.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, prawie. Bo jednak nic do końca nie zastąpi tego, co jest niezbędne do życia, a niekoniecznie jest w zasięgu ręki.

      Usuń
  11. Pierwsze słyszę, żeby mieszkańców wsi łączyła jakaś więź. :P Ja sama mieszkam na wsi, ale nie takiej zabitej dechami - bardziej przypominającej małe miasteczko, jednak mimo wszystko na prawach wsi. :P Także bądź co bądź, aż tak wielkich powodów do narzekania nie miałam. Markety mam dwa, ale na pocieszenie Ci napiszę, że od najbliższej biedry dzielą mnie 22 kilometry. :D Widzisz? Masz lepiej! xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Właśnie w miejscowości tego typu jest wspomniana Biedra. I pewnie masz normalne dojazdy.
      Po prostu pierdyliard razy słyszałam, że na wsi mieszkańcy są bardzo zżyci, a w mieście ludzie za bardzo się nie znają. Takie tam stereotypy (lepszego słowa nie znalazłam) :D

      Usuń
  12. Hm... to ja może jednak wieś wybiorę jedynie na wakacje, a nie na stałe zamieszkanie... Dzięki za ostrzeżenie XD
    I chyba przestanę narzekać na moje wiecznie spóźniające się tramwaje XD W porównaniu z chorym dojazdem (kto to wymyśla?!) u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę :D
      Dobre pytanie i pewnie jeszcze gorzej będzie kiedyś...

      Usuń
  13. Z mojego doświadczenia wiem,że wieś to wcale nie taka sielanka :) Cieszę się,że mieszkam w mieście, serio :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za miłe słowa ;)

    OdpowiedzUsuń