piątek, 31 lipca 2015

Nie czytasz książek - jesteś debilem?


Podobno ten, kto sięga po książki, ma prawo wystąpić w roli naczelnego hejtera, o ile spotka się z osobnikiem nieczytającym. Bo co on wie o życiu? Pewnie jest tępym burakiem z jakiegoś Bździnowa Małego, który ledwo liczy do stu, słucha disco polo, myśli jedynie o dbaniu o wygląd oraz imprezach, na których zalicza kolejne ciacha/lachony i bierze udział w zawodach w chlaniu do oporu. I nigdy nie ma własnego zdania. Zawsze robi to, co wszyscy.
Jak jest naprawdę?

Możliwe, że znajdą się osoby jak ulał pasujące do powyższego stereotypu, ale nie uwierzę, że dotyczy to wszystkich nieczytających.
Może nie mają już tyle czasu, co kiedyś? Nie oszukujmy się, w tym kraju nie jest różowo i ludzie nieustannie walczą o byt. A może mają zwyczajnie inne zainteresowania? Albo przez szkolne lektury zrazili się do czytania? A w ogóle skąd pewność, że na sto procent nic innego nie czytają? Może sięgają po ebooki, czy zaglądają na ciekawe fora? A może gdzieś w zakątkach Internetów znajdują artykuł, który daje im do myślenia?

Żeby nie było, jak najbardziej zachęcam do sięgania po książki. Nawet może być ten epicki, wybitny bestseller z głębokim przesłaniem pt. "Pisiąt twarzy Greya". Przynajmniej można nauczyć się poprawnej pisowni jakiegoś słowa. I rozrywka czasem też jest potrzebna :)

PS. Od jakiegoś czasu istnieje sobie gdzieś blogowa Twarzoksiążka. Link gdzieś tam na górze. Jeszcze ją rozkręcę i będzie śmiechowo :D

48 komentarzy:

  1. Czasami nieczytanie wynika z różnych powodów. Niekiedy jest to po prostu wypracowana w czasie szkolnym niechęć do literatury wszelakiej. Lektury niejednokrotnie wyrabiają w dzieciakach nastawienie, że książki są bleee... nudne takie i w ogóle czytanie to obowiązek, więc później takie osobniki nie chcą nawet sięgnąć po książkę i nie wiedzą, że czytanie może być przyjemnością ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I prawdopodobnie to zaowocowało i u mnie kryzysem czytelniczym przez długi czas :)

      Usuń
  2. A ja jednak pokręcę snobistycznie nosem: ciekawe fora/ważne artykuły nie ratują sytuacji. Gdzieś/kiedyś czytałam badania na temat co daje czytanie mózgowi i okazuje się, że rozwija czytanie długich tekstów (chodziło o poziom skupienia przez dłuższy czas, analizowanie większej ilości informacji na raz i jeszcze parę kwestii których teraz nie pamiętam).
    Ja tam osądzam ludzi za nie-czytanie. Nie poruszam kwestii co kto lubi, ale jak ktoś nie lubi niczego to widzę problem ;)

    PS.A z kolei czytelnicza społeczność też robi fikołka w drugą stronę: przeczytałam/em 50/100 w rok! 1000stron na tydzień! Trochę nic dziwnego że normalny nieblogujący człowiek się zniechęca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie ogarniam tych akcji, bo czytanie ma być przyjemnością, a nie przymusem, czy wyścigami.

      Usuń
  3. Jak człowiek musi czytać te beznadziejne lektury to potem tak jest.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie można szufladkować ludzi i wrzucać ich do jednego worka, tylko dlatego, że coś robią lub nie. Ja sama zraziłam się na kilka lat do czytania z powodu durnych szkolnych lektur, jednak ochłonęłam i czytam znów. :) A co wyżej wspomnianego bestsellera, to z niego można się jedynie nauczyć JAKIŚ ZDAŃ NIE BUDOWAĆ, bo pod względem gramatycznym, jest to totalna porażka (tak czytałam xD).

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie podoba mi się coś takiego. Takie myślenie w sensie, żę jak ktoś czyta, to jest lepszy. Sama jestem książkoholiczką taką, że wszyscy wiedzą, co mi trzeba sprawiać na prezenty, bo wtedy zawsze się to uda. Nie uważam się jednak za lepszą - czytanie jest bowiem jedną z wielu możliwości spędzania wolnego czasu. Nikogo zmuszać nie można, namawiać, ktoś musi poczuć chęć i ochotę. Na przykładzie siostry wiem, że to się sprawdza. Przestałam błagać i namawiać, sama przyszła z prośbą o zamówienie jakiegoś egzemplarza. Troche wiary w ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też nie, inaczej nie powstałby ten post :) W ogóle chyba jesteśmy mentalnymi bliźniaczkami pomimo rocznej różnicy wieku i mamy podobne historie. Mnie też, odkąd pamiętam, ktoś z rodziny obdarowywał książkami. Nawet czasem bez okazji. A, i moja siostra niemalże od zawsze nie lubiła czytać, uważała, że to głupie, aż w końcu dorwała się do mojej serii o Potterze i tak wkręciła się w czytanie. I jest zdecydowanie bardziej ogarnięta życiowo ode mnie :)

      Usuń
  6. Masz rację, ale zachęcasz do tego, aby czytać książki i uczyć się z nich poprawnie pisać słowa, a sama specjalnie napisałaś "pisiąt" :/

    http://seethelifeoftihsbetterparties.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie poradzę, że mam bekę z tej książki :)

      Usuń
  7. Masz rację!

    Zapraszam do siebie!
    http://xaaleksandra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Taaa, albo to znane już hasło : "Nie czytasz, nie idę z Tobą do łóżka". Patrząc na to z szerszej perspektywy, takie zdanie może rzucić każdy, kto posiada głębokie zainteresowanie w czymkolwiek. Dajmy ludziom wybierać to, co naprawdę sprawia im radość :) Zmuszając do czegokolwiek i wprawiając w poczucie bycia gorszym, tym bardziej zniechęcamy.

    OdpowiedzUsuń
  9. nie mozna kogoś nazwać debilem , tylko po to że nie czyta książek to nie ładne .... jeśli ktoś nie lubi ich czytać to jego sprawa i jego problem.

    http://iamemilia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się akurat nie zgodzę :D statystycznie osoby, które są ściśle związane z literaturą są o niebo bardziej komunikatywne. Nazywać debilem to jednak przesada :)

      Usuń
    2. To ja jestem wyjątkiem od tej reguły - wysokiego stopnia komunikatywności zdecydowanie sobie nie przypiszę :)

      Usuń
  10. Ja wolę sama pisać niż czytać :) (czytanie to dla mnie tylko dodatek i odbywa się tylko raz na jakiś czas. Zdecydowanie wolę się skoncentrować na pisaniu).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak przez jakiś czas miałam, a teraz to tak pół na pół :)

      Usuń
  11. JA teraz takowy przechodzę ;/ więcej piszę niż czytam :D choć wciąż uważam, że powinno się czytać :) fajny post i spojrzałaś na problem z wielu różnych stron :) zapraszam też do mnie: http://zakochanymol.blogspot.com/2015/07/moj-przyjaciel-golem.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyznam się, że jeśli ktoś kpi z czytania, to ja też kpię z braku zainteresowania książkami tej osoby :D Co innego, gdy ktoś nie ma czasu, to przecież nie jego wina. Ale gdy ktoś mówi, że książki są głupie i niepotrzebne, to aż mi się coś robi...:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja kocham czytać książki, jednakże nie zawsze znajduję na nie czas...

    Pozdrawiam, http://iamangelikaaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Och, w którym już chyba wszystko powiedziano... Mam znajomych, którzy nie czytają. Albo czytają bardzo mało. I to naprawdę nie jest nic niesamowitego. Fajnie się z nimi gada, fajnie żyje. Ale to o książkach gadałam z nowo poznanym gościem przez blisko godzinę. O książkach i o muzyce, bo to nas łączy i to kochamy. Dzisiaj jest moim dobrym kumplem. Tak to jest- jeżeli czytasz podobne książki jak ja, zawsze będziemy mieli o czym pogadać. Inaczej licz głównie na rozmowy o pogodzie. Poza tym ogólnie-czytelnicy lepiej dogadują się z innymi czytelnikami. Łażą razem do biblioteki, rajcują się nowymi tytułami, pożyczają i polecają sobie książki. Nie hejtuję ludzi, którzy nie czytają, tylko po prostu faworyzuję tych, co czytają :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie oceniam ludzi, którzy nie czytają książek. Ja bardzo lubię czytać, jednak nie zawsze mam czas na takie zajęcie. Teraz są wakacje, więc korzystam, jednak w roku szkolnym jest znacznie gorzej. No i tradycyjnie, nienawidzę czytać niektórych lektur (chociaż jest kilka genialnych!) zdecydowanie bardziej wolę kryminały :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kryminały są świetne, przynajmniej niektóre :)

      Usuń
  16. Niestety ludzie mają mega skłonność do automatycznego szufladkowania...

    OdpowiedzUsuń
  17. Osobiście czytam książki, ale nic bardziej nie drażni mnie, jak mówienie, że każdy ma czytać i jaka to wielka katastrofa, że ludzie nie czytają. Wbrew pozorom, biblioteki nadal mają bardzo dużą frekwencję, ale żeby o tym wiedzieć, trzeba do nich chodzić ;) Nie podzielę Twojego zdania, lepiej nie czytać nic niż taki chłam jak 50 twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Osobiście nie wyobrażam sobie życia bez czytania i książki stanowią bardzo ważny element w mojej codzienności, ale jestem w stanie zrozumieć, że nie wszyscy mają na tyle czasu/ochoty/możliwości, żeby sobie na czytanie pozwolić.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie lubię kiedy osoby, które nie czytają od razu określa się debilami. Sama kiedyś dużo czytałam, a teraz prawie w ogóle, bo po prostu brakuje mi na to czasu i nie chciałabym, żeby ktoś stwierdził, że jestem debilem, idiotką czy nie wiadomo kim jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ostatnio jakoś rzadziej czytam.

      Usuń
  20. W ciągu ponad 4 miesięcy, od kiedy jestem w Holandii przeczytałam... 3 książki. Bo nie mam czasu, ochoty ani warunków do skupienia się. A wcześniej potrafiłam czytać nawet 3-4 książki tygodniowo... Jak się bardziej ogarnę, to na pewno wrócę do czytania, ale na razie jestem zbyt zmęczona życiem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w sumie dość podobnie, tu praca, tam ludzie przeszkadzają :)

      Usuń
  21. Niestety jest to prawdą, że nie wszyscy mają takie same zainteresowania, ale nie można o nich tak myśleć jak przedstawiłaś na początku. To też ludzie :)
    zapraszam : http://mysi-kat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Mym mottem jest od dawna parafraza: "myślę, wiec czytam", ale nie skreślam nikogo. Ignoranci sami się zazwyczaj wysypują i podkładają, Cwaniaki w stylu: "książki w życiu nie czytałem, a maturę zdałem od razu odpadają, Co innego brak czasu albo nawet chęci, pod warunkiem, że ten drugi chwilowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta moja chwila kiedyś parę miesięcy trwała :)

      Usuń
    2. Pewnie po jakiejś niestrawnej lekturze? :P

      Usuń
    3. Zawsze ceniłam szczerość :D

      Usuń
  23. Oj, pamiętam czasy (zwłaszcza wakacje), kiedy potrafiłam przeczytać w jeden dzień grubą książkę... A kolejnego dnia następną. I tak przez całe lato. Nie wiem, co się później stało, ale zaczęłam czytać coraz mniej. Nie wydaje mi się, żeby było to spowodowane beznadziejnymi lekturami w szkole (no cóż, z niektórymi była męka, to fakt). Z pewnością zaczęłam oglądać więcej filmów i seriali. W danej chwili nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem osobą nieczytającą, bo czytam (aktualnie jakiś niezbyt ambitny kryminał/horror Miłoszewskiego). Nie powiem, dziwię się osobom, które chełpią się tym, że nie lubią czytać, ale przecież świat byłby nudny, gdyby wszyscy interesowali się tym samym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jakoś mniej czytam. Albo pracuję, albo siedzę za długo w Internetach. Życie.

      Usuń
  24. No to polecam "Śpiewaj!" Michaela Curtina. Pierwsza książka, którą bez nuty krytykanctwa przeczytałam w całości. W dwa dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej jestem otwarta na książkowe propozycje. Chyba dopiszę do swojej listy :)

      Usuń
  25. Chyba najbardziej powaliłaś mnie szczerością. A i owszem, osoby czytające czasami są bardzo zaborcze w stosunku do tych nieczytających i zdarza się, że traktują ich z góry. Nie jest to dobre wyjście bo człowiek człowiekowi równy, nieważne czy czyta, czy nie. Ale ukazałaś prawdę, którą nie każdy potrafi przyuważyć :D
    Czasy długich godzin czytania gdzieś się zawieruszyły w roku szkolnym i mam problem z odnalezieniem ich, a to już połowa wakacji!
    Powodzenia z pisaniem kolejnych postów! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dlaczego ja tutaj tak dawno nie byłam? Pamiętasz mnie chociaż jeszcze?
    Stereotypy stereotypami ale to wszystko zależy jak się komuś życie układa. Mam pewne już doświadczenie, bo mogę powiedzieć, ze wiele mnie spotkało ale sama nie czytam i nie uważam takich ludzi za głupszych.

    OdpowiedzUsuń
  27. Pierwsze co mi przyszło do głowy gdy przeczytałam tytuł posta (pomimo znaku zapytania), to "hmmm.... ciekawe co mają powiedzieć osoby niewidome".... na szczęście jakoś sobie radzą. Bo jak na razie to spotkałam takich osobników, którzy "przeczytali" więcej książek niż nie jeden zdrowy człowiek z mojego otoczenia (no może jedynym wyjątkiem jest moja znajoma, ona pochłania książki od najmłodszych) .

    Wątpię, aby taka pozycja jak "Pięćdziesiąt twarzy Greya" nauczyła poprawnej pisowni. Moja koleżanka czytała tę książkę. Co chwila przy tej książce śmiała się. Rozbawiały ją błędy. A myślę, że odmiana taka jak "chłopacy" nie jest raczej poprawna. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja w ogóle nie rozumiem tego całego workowania ludzi ;) Znam wielu tak zwanych "żuli" którzy przeczytali w życiu więcej książek niż niektórzy lekarze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takowych ludzi akurat nie znam osobiście, ale w sumie mogę w to uwierzyć, bo pierwsze wrażenie o kimś może być mylące :)

      Usuń