piątek, 5 grudnia 2014

Teksty ludzi, których nie ogarniam.


Niektóre osobniki doprowadzają mnie swoją gadką do szału. Mam ochotę powiedzieć im, by się z łaski swojej odpierdolili i że to moja sprawa, co robię ze swoim życiem. Żadne rozsądne argumenty do nich nie trafiają.

"Jesteś za chuda, niedługo znikniesz. Nie chcesz jeść żadnych słodyczy, nie masz przypadkiem anoreksji?"
Można jeszcze dodać do tego nagminne podrzucanie mi czekolady czy ciast. No i beka ze stawiania znaku równości pomiędzy niejedzeniem słodyczy, a głodzeniem się. Można przecież spokojnie obyć się bez takiego żarcia i jeść rozsądnie i zdrowo. Zresztą uważam, że mam idealną wagę i prawie idealną figurę.

"Nie przesadzaj, będziesz miała jedno dziecko"
Nie, nie, NIE. Potrzebuję cholernego świętego spokoju, a nie pilnowania, by mały gówniarz nie wyjmował ostrych narzędzi z szafek, czy nie darł książek. I w ogóle koncentrowania się na nim 24/7, bez możliwości rozwijania swoich zainteresowań czy zwyczajnego wyspania się. Mój chłopak, o ile takowy się pojawi, też nie może chcieć mieć dzieci, bo inaczej się pożegnamy. Zresztą przebywanie w towarzystwie 3 - letniego kuzyna jeszcze bardziej utwierdza mnie w tym przekonaniu.

Co tak ciągle sama siedzisz?
Bo lubię? Nie mam ochoty na przebywanie non stop z ludźmi, którzy usiłują mnie na siłę zmienić. I z pewnością nie dołączę do rodzicielki oglądającej przed TV jakąś telenowelę, czy komedię romantyczną. Jakbyśmy nie mogły pójść na spacer, czy zakupy...

Czemu jesteś ciągle taka smutna?
A skąd wiecie? Może myślałam o czymś wesołym? A zresztą i tak nic wam nie powiem.

Dobra, koniec smęcenia na dziś.

57 komentarzy:

  1. Zasadniczo, jeżeli wkurz nas coś, co mówią do nas ludzie, często wynika to z tego, że oni mają rację, albo mamy na danym punkcie jakis niefajny kompleks. Ale myslę, że doskonale o tym wiesz, bo zawsze wiemy o tym, o czym byśmy nie chcieli wiedzieć, i tylko udajemy, że jest inaczej. Więc pewnie też zdajesz sobie sprawę, ile punktów z twojej listy wynika z kłopotów ze soba, a ile jest uzasadnione. Może wszystkie są uzasadnione, trudno orzec.
    Zgadzam sie co do gadania o dzieciach, mnie też to wkurza, chociaż traktuję takie tematy pobłażliwie, tak samo jak tematy o moim małżeństwie, studiach (a może ejdnak idź na zarządzanie a nie na filologię...?), pracy, stylu życia, zachowaniu itp. Ty masz potzrebę wypowiedzenia swojego zdaania-oni też- więc daj im na to szansę. Zresztą, kto wie, czy niektóre rzeczy w nas nie zmienią się z czasem, nie palmy za soba mostów.
    Siedzenie samemu... Znam takie osoby, które autentycznie lubią być same, potrzebują tego-ja też czasami mam podobnie. I głupotą niektórych ludzi jest dręczenie nas-plemienia samotników. Dlatego mam w zwyczaju siadać zawsze na innym korytarzu niz moja klasa i ogólnie uciekać przed ludźmi, z którymi się nie pzryjaźnie. Polecam. Słuchawki, ucieczka i udawanie, że ich nie znam.
    Smutna. Mnie raczej pytają, co ćpałam, że jestem taka wesoła. Smutni ludzie budzą w nas współczucie i co ważne, zakłopotanie "Jeżeli mu nie pomogę, będę gorszym człowiekiem, to podważy mój humanizm... A jeżeli mu tzreba pomóc...?" Znasz ten typ, który siedzi smutny tylko po to, aby ktoś zaczął sie nim pzrejmować i zajmować? To ten typ skrzywił ludzie podejście do smutku. Nie masz wypisane na twarzy "Jestem smutna bo lubię, nie zaczepiaj mnie". Bardzo mi przykro, będziemy cię zaczepiać z pwodu naszych zasad moralnych.
    Wybacz oschły ton, ale wydaje mi sie, że rzeczowy wywód jest najlepszą odpowiedzią na tekst kipiacy od emocji.
    Pozdrawia taka jedna
    Hipis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mam problem z ludźmi, którzy na siłę chcą ze mnie zrobić kogoś, kim nie jestem.
      Okej, każdy ma prawo do swojego zdania, no ale co innego, jak ktoś coś delikatnie zasugeruje, a co innego, jak ktoś na chama chce mi coś narzucić. Ja nie pouczam ludzi, jak mają żyć, więc oczekuję tego samego z ich strony.
      Jestem introwertykiem, więc po prostu potrzebuję sporo chwil tylko dla siebie. Bywa, że na kilka tygodni odcinam się od ludzi, nawet wirtualnych znajomych. Tak jest dobrze, mogę sobie przemyśleć w spokoju wiele spraw. I często mam tak jak Ty, że odgradzam się muzyką.
      Wiesz, o ile faktycznie jest mi smutno, to wolę nie podawać nikomu przyczyny. Bo pewnie nie usłyszę innych słów niż "weź się w garść", co jeszcze bardziej mnie dołuje. Albo "przestań użalać się nad sobą". Wolę się izolować od ludzi w takich chwilach i o ile mam taką możliwość, po prostu zostać w domu.

      Usuń
  2. U mnie było to samo. Nie jesz słodyczy? Odchudzasz się na pewno. Gdy im powiedziałam, że nadrabiam chipsami, to dopiero sie zamknęli. A co do dziecka - to samo jest u mnie znowu. Ciemnota wszechpolska normalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie inaczej się tego ująć nie da.

      Usuń
  3. A wiesz, że ja już nie pamiętam tekstów, które mnie wkurzają? W momencie jak ktoś zaczyna taką gadanę, ja staram się po prostu wyłaczyć... Podobno nic tak bardzo nie rozjusza przeciwnika, kiedy widzi, że to czym miał mi dopalić, mnie rozśmiesza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, że też na to nie wpadłam :D

      Usuń
    2. no serio, zawsze jak coś dopowiem, jak koleżanka mówi, że chyba nic nie jem, to odpowiadam, że wolę wyglądać, jak mi mówią, że mam za chude nogi, to odpowiadam że przynajmniej mogę nosić miniówki, i jak je to wkurza, że one tak nie mogą powiedzieć!
      raz nawet miałam na tapecie ustawione zdjęcie z tumblra, jakiejś dziewczyny i były same nogi w takich skarpetkach do kolan. no i już widzę, że będzie reprymenda, więc koleżanka "O, Ola, to Twoje takie CHUDE nogi, piękne?" a ja tak "seksi nogi, uch, że ja nie mam takich skarpetek! pewnie wyglądałyby super" i już cisza jest od tego momentu Trzeba sobie jakoś radzić, żeby nie zwariować :D

      wiem ze może to brzmi jak przechwalanie się, ale jezu, jak mam chude szczupłe nogi, to biorę to jako swój atut a nie narzekam tej XD

      Usuń
    3. Normalnie stałaś się w tej chwili inspiracją dla moich przyszłych ciętych ripost :D Może nauczę się w końcu jakoś odpowiadać na te wkurwiające teksty :)

      Usuń
  4. Wiesz, doskonale rozumiem Twój stosunek do dzieci. Prawda jest taka, że większość (nie mówię, że wszystkie) dzieci jest źle wychowywana. W ogóle nie szanuje ani rodziców ani nikogo. Przykre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. I może jeszcze kupić gówniarzowi każdą zabawkę z telewizyjnej reklamy, bo jeszcze gdzie siary w sklepie narobi. Masakra.

      Usuń
  5. Też jestem uprzedzona do dzieciaków, szczególnie płci męskiej, bo mam takich kilku bratanków i krew mnie zawsze zalewała, gdy tylko do nas przyjeżdżali w odwiedziny, bo dosłownie wszystko trzeba było przed nimi chować, bo tylko biegali, wszystko macali, psuli i siedzieli przed komputerem czy telewizorem. Ale moja siostra cioteczna ma córeczkę, i ona jest niezwykle urocza i dobrze wychowana!
    Nie jesteś smutna, może po prostu masz taki wyraz twarzy. Bez urazy, oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniej więcej to samo można powiedzieć o moim kuzynie. Jest spokojny jedynie, kiedy śpi, ewentualnie jak włączy mu się jakąś bajkę. A tak to ciągle biega, wyjmuje narzędzia czy sztućce, czasem uderzy nimi kogoś, pociągnie kogoś za włosy. I płacze, jeśli nie ma z kim się bawić. Masakra.

      Usuń
  6. "Możesz byś wyszła do ludzi, a nie tak tylko w tym domu siedzisz." "Do nauki byś się wzięła, matury nie zdasz" "Dorośnij wreszcie!" Znam ten ból...

    Zapraszam na nową recenzję na blogu NAMUZOWANI.blog.onet.pl. UWAGA! Aktualizuję listę informowanych o nowych recenzjach. Więcej informacji w najnowszej notce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, właśnie, jeszcze "dorośnij wreszcie". Szkoda słów...

      Usuń
  7. Tekst za chuda słyszałam kiedyś, teraz słyszę...odwrotnie, bo zachorowałam. Cóż, bywa i tak. Ale wiem, jak to irytuje...
    A dzieci? Masakra. Razem z mężem nie chcemy dzieci, a stale po ślubie się nas pytają, kiedy, sugerują, że najwyższa pora, zwłaszcza mi...a my nie chcemy, do tego cholera...ja nawet najprawdopodbniej bym poroniła. I sorry, jakbym np. chciała jednak dziecko a nie mogła, to pewnie byłoby mi przykro, a nie każdemu chciałabym rzucać od razu w pysk swoimi problemami ze zdrowiem, żeby się odpierdolił. Więc ludzie nie myślą, że po prostu swoimi durnymi tekstami mogą kogoś zranić....nie rozumiem takiego wpierdalania się w życie, bo chyba tak to właśnie można nazwać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezależnie od tego, czy jesteśmy grube, czy chude, ludzie powinni nas akceptować, kurde.
      Tak się niestety utarło, że jak jest ślub, to zaraz musi być dziecko. Nie ogarniam tego ciemnogrodzkiego myślenia. A co to komu przeszkadza? Jakąś krzywdę ludziom robimy w ten sposób? Jak oni chcą tak żyć, to mają do tego prawo, ale po co komuś narzucać dostosowania się na siłę do jednego w ich mniemaniu słusznego sposobu na życie? Na Twoim miejscu pewnie też bym nie mówiła o problemach zdrowotnych. Bo w sumie kogo to obchodzi. Niestety odnoszę wrażenie, że takie teksty nie tylko mogą ranić, ale też sprawią, że człowiek zwyczajnie zeświruje. No bo jak inaczej nazwać te próby robienia prania mózgu, to narzucanie jakichś czynności i zachowań, może nawet i szantaże. Masakra.

      Usuń
    2. Bo po protu nic im do naszej wagi cholera :D Chociaż dobra, jak ktoś się obżera i przez to tyje, nie dba, to potem twoje podatki pożera jego leczenie...ale i tak, bez przesady. Bo nie o tym pewnie się myśli w komentarzach :P
      Dokładnie, od razu taka etykietka przyczepiona, róbcie dzieciaka...a co, odchowają mi, wezmą za mnie macierzyński, będą martwić się obwisłymi cyckami?:D A w cholerę niech idą :D
      No bo jak stale ci trują, to można właśnie dostać do łba....

      Usuń
    3. Właśnie, my pozostaniemy piękne :D
      Ja właściwie już chyba ześwirowałam, no ale walczę z tym ostatkami sił, jakie mi jeszcze pozostały.

      Usuń
  8. Ja się obawiam, że jesteśmy zbyt podobne, bym mogła to czytać...
    cholera jasna, no

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze powtarzam, że kiedy ludzie zaczynają wpieprzać się w Twoje życie, to znaczy, że ich własne jest zbyt nudne. Masz święte prawo robić i żyć po swojemu i widzę, że dobrze zdajesz sobie z tego sprawę. A ludzka natura jest taka niestety, że ludzie uwielbiają wtykać nos w nie swoje sprawy. Ja powolutku do tego przywykam, ale kiedyś miałam z tego powodu tyle samo frustracji w sobie, co Ty. Tylko z czasem zrozumiałam, że nie warto. Szkoda nerwów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci tego opanowania. Jak to robisz?

      Usuń
  10. Mnie wkurza to, że często ludzie, którzy zadają takie pytania - nie rozumieją tego, że każdy jest inny i że każdy ma prawo żyć i postępować tak, jak lubi, tak jak chce. Ech.. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, nie wyrządzamy przecież tym nikomu krzywdy.

      Usuń
  11. To czy chcesz mieć dzieci czy nie, to tylko i wyłącznie Twoja sprawa i chuj wszystkim do tego. To samo tyczy się słodyczy czy siedzenia samej, jest Ci tak lepiej, więc czemu to zmieniać? Ludzie są dziwni. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni nie są dziwni. Oni są bardzo dziwni :)

      Usuń
  12. Z tym "jesteś za chuda", to najczęściej chyba chodzi o starsze panie: babcie, ciocie, sąsiadki itd., zwłaszcza na wsi. Nie żartuj, że młode dziewczyny tez tak mówią? :D

    PS Jeśli starsza pani na wsi powie Ci, że dobrze wyglądasz, zazwyczaj oznacza to tylko tyle, że niestety, ale czas schudnąć. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że chodzi o starsze pokolenia, konkretnie babcie, ciotki i rodziców :)

      Chyba coś w tym jest, u mnie na wsi roi się od pań będących przy kości. Może się sobie podobają? :P

      Usuń
  13. Może faktycznie musisz im wygarnąć i wtedy się wreszcie odczepią?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że tak się niestety nie stanie.

      Usuń
  14. Ponieważ u nas istnieje szablon na kobietę: po ukończeniu pewnego wieku ma znaleźć chłopaka, wyjść za niego za mąż i rodzić dzieci, a każda, która ze schematu się wyłamuje musi liczyć się z wnerwiającymi pytankami. Moje dzieci mają 19 i 20 lat, kiedy słyszę jak dziadkowie dopytują się o te sprawy, ponieważ oni przed śmiercią muszą zobaczyć nowe słodkie, różowe bobaski to aż mam ochotę z pazurami do nich wyskoczyć. Ludzie po prostu spodziewają się, że w tym wieku już musi się coś w tej materii kręcić, inaczej nie ogarniają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jestem tylko ciut od nich starsza i na szczęście mam kapkę lepiej, bo z aż takim naciskiem się nie spotykam, no ale moja rodzicielka myśli, że góra koło trzydziestki urodzę choć jedno dziecko. I jeszcze te gadki typu "czy swoje dzieci też będziesz tak ubierać?", bo nie podobają jej się niektóre moje ciuchy. Do znudzenia powtarzam jej, że żadnych dzieci nie będzie.
      Najgorzej jest na wsi z tym schematem, a mam "przyjemność" mieszkać w takiej dziurze. Jak ktoś się wyłamie, raczej nie znajdzie u ludzi zrozumienia.

      Usuń
  15. Niestety nie dogodzisz wszystkim, nawet jak bardzo będziesz chciała :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie próbuję. Ale też nie lubię się kłócić.

      Usuń
    2. No ja kiedyś próbowałam i często źle na tym wychodziłam więc musiałam przestać :)

      Usuń
    3. I słusznie, bo każdy ma prawo do życia po swojemu, a nie tak jak sobie ktoś wymyślił :)

      Usuń
  16. Bo ludzią się nigdy nie fogodzi, co by nie było to im ciągle źle.
    Takie jest właśnie nasze społeczeństwo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też nie staram się na siłę do nich dostosowywać.

      Usuń
  17. Na "jesteś za chuda" też mam awersję!

    OdpowiedzUsuń
  18. zawsze znajdzie się taka osoba, która nie spojrzy na siebie a dogaduję komuś niestety:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ohh... Jak Cie rozumiem! Ile ja podobnych tekstow slyszalam. Za malo jesz, za duzo siedzisz w domu (od ludzi co mnie widza raz na miesiac)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w sumie masz lepiej. Bo opinie od takowych osobników łatwo olać. Ale co innego jak słyszysz to non stop od domowników.

      Usuń
  20. Taa, bo reszta zawsze wie najlepiej...

    OdpowiedzUsuń
  21. tekst o anoreksji we mnie wyzwala agresję. ludzie się zamykają dopiero wtedy, kiedy zobaczą, ile potrafię zjeść :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, niektórzy tak mają, że jedzą sporo, a nie tyją :)

      Usuń
  22. Ja też kiedyś ważyłam mniej, ale wszyscy uważali, że jak przeszłam na zdrowe odżywianie się i ubyło mi 10 kg to przy moim wzroście to już wręcz wyglądam jak anorektyczka, ale nie przejmuj się takimi ludzmi, sama wiesz co jest dla Ciebie najlepsze, a oni zawsze oceniają innych nie znając sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pewnie nawet nie zadają sobie trudu, by ją poznać.

      Usuń
  23. Też mnie denerwują takie gadki. Ale nie da rady od nich uciec. Trzeba jakoś przetrzymać jak to rodzina.
    Niestety mniej jest facetów którzy nie chcieli by mieć dzieci. Więcej słyszę , że to kobieta nie chce mieć dzieci lub tylko jedno dziecko.
    Przeraża mnie to trochę , bo przecież nie każda kobieta musi mieć dziecko to nie określa naszej wartości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że nie. Pewnie znajdą się też takie kobiety, które nie zamierzają w ogóle pakować się w związek i to też jest ok :)

      Usuń
  24. z głodzeniem też się trochę nasłuchałam, bo też jestem szczupła :/ ale ja akurat jem słodycze :P z tym, że rozumiem, że ktoś może ich nie lubić czy właśnie ograniczać/nie jeść, bo wie, że jednak nie są zdrowe.
    a można zapytać ile masz wzrostu i ile ważysz?

    co do dziecka - to jest bardzo indywidualna sprawa i uważam, że jak ktoś mówi 'nie', to trzeba to uszanować, a nie na siłę komuś wmawia, że jednak chce. zresztą kto wie, może Ci się to jeszcze zmieni?

    ja kiedyś też lubiłam przebywać sama, teraz jednak otworzyłam się na ludzi i lubię ich obecność, ale czasem mam ochotę schować się przed nimi jak najgłębiej...

    heh, niestety chyba taka pora, że dużo osób ma nie najlepszy nastrój

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwyczajnie dbam o cerę, ale kogo to obchodzi, własną teorię mają :D
      To żadna tajemnica w sumie: 158 cm i 46 kg.

      Wiesz, przez lata wiele rzeczy mi się zmieniło, ale akurat nie to. Ale zbytnio się nad tym rozwodzić tutaj nie zamierzam - za dużo osób tu wchodzi :)

      To nie jest tak, że kompletnie nie potrzebuję ludzi, ale potrzebuję wielu chwil w samotności, by sobie co nieco przemyśleć.

      Dokładnie, sama nie jestem wyjątkiem. No ale przejdzie chyba :)

      Usuń
  25. Mam absolutny brak instynktu macierzyńskiego. Gdy ktoś mi mówi o dzieciach, ja odpowiadam: jeśli ci na tym zależy to urodzę i oddam tobie, tylko mi je dobrze wychowaj :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeśli chodzi o słodycze, cukier bądź co bądź jest potrzebny, ale trzeba zachować umiar. A poza tym anoreksja to choroba przede wszystkim psychiczna, a każda z dziewcząt ma inny typ figury i musi się dostosować do właściwych nawyków nie tylko żywieniowych, ale i garderoby. Można owszem raz na jakiś czas zjeść batonika, czy paczkę chipsów, nie to, żeby codziennie... Co do dzieci... kogo w ogóle obchodzi czy będę miała jedno dziecko, czy dwójkę, czy trójkę, czy w ogóle? Wiadomo, to, jaką założę rodzinę, jest moją sprawą.
    Każdy człowiek potrzebuje samotności. W niej można swobodnie zebrać myśli. Jednak czasami nie zdaje się sprawy, jak cienka jest granica między uzasadnioną samotnością, a izolacją od ludzi.
    A czy cały czas mam się uśmiechać? Może mam nienajlepsze kilka dni pod rząd, albo ktoś mnie czymś uraził?
    Najbardziej drażni mnie u ludzi - bardziej niż egoizm - dociekliwość i postawa: ,,A ja wiem wszystko o niej/o nim".
    Tylko po co im taka wiedza?
    Kogo to obchodzi?
    Czy ci ludzie nie mają własnych spraw na głowie.

    Masz rację, te teksty są najbardziej na miejscu, jeśli chodzi o ich klasyfikację w obrębie najbardziej denerwujących tekstów :)

    http://world-chinese-rat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Do tego, "że co ja taka chuda", u mnie dochodzi jeszcze: "ale jestes niska, naprawde masz 23 lata?".
    Eh te ludzie... :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Witaj. Na dziwaczne teksty działa najlepiej bezczelny wypowiedziany z uśmiechem prosto w oczy sarkazm <3

    OdpowiedzUsuń