piątek, 14 lutego 2014

Bez czego nie wyobrażam sobie wirtualnego świata?

Dziś jest taki dzień, w którym non stop pieprzy się o tym przereklamowanym święcie zakochanych. Ja jednak postanowiłam odejść od tego tematu, gdyż zbytnio mnie nie kręci. Wszak miesięcznica bloga i tak jest dobra do napisania czegokolwiek, haha ;D Jak średnio Wam to pasuje, zawsze możecie najechać na ten krzyżyk na górze.

Moje życie towarzyskie jest żałosne. Nie mam takich znajomych, których widziałabym częściej niż co kilka miesięcy. Nic więc dziwnego, że bawię się w "nołlajfienie", co wiąże się z długim przesiadywaniem w internetach. Jest kilka takich miejsc w sieci, że jeśli na nie nie zajrzę, to może oznaczać tylko tyle, że jestem poważnie chora, ewentualnie ktoś mnie porwał, czy tam jaka inna wersja wydarzeń jest wysoce prawdopodobna. Gdzie marnuję życie?

Last.fm
A może Lans.fm? To taka stronka, na której możemy się pochwalić swoim zajebistym i oryginalnym gustem muzycznym. Wejdźcie tylko na mój profil. Znajdziecie tam typowo alternatywnych, offowych artystów, których próżno szukać w jakiejkolwiek rozgłośni radiowej. Taka Lana Del Rey z pewnością nic Wam nie mówi...Zakładamy sobie tamże profil, instalujemy scrobblera i zaczynamy słuchać, czego tam sobie zażyczymy. Po jakimś czasie pojawiają się propozycje artystów/zespołów podobnych do naszych ulubieńców. Obczajamy ich, ewentualnie szukamy czegoś jeszcze innego. To niesamowite uczucie, gdy ktoś wchodzi na nasz profil, widzi jakiś nasz ulubiony zespół i pyta się "A cóż to takiego?" + 10 do hipstera...Możemy też posłuchać radyjka z muzycznymi propozycjami, poznać nowych ludzi, pisać bzdety na forach i takie tam...A, zapomniałam jeszcze o dziennikach, czyli takich jakby blogach dla gimbusiarni.

Facebook
Czyli Twarzoksiążka. Portal równie przydatny, co bezużyteczny.  Niby służy do kontaktu ze znajomymi, ale przy okazji znamy powody zerwania pani X z panem Y, wiemy, co jest hitem internetów (odkąd dowiedziałam się o "nakurwianiu węgorza", moje życie już nie jest takie samo), czy co Hugh Laurie powiedział o polskiej wódce. Ale muszę przyznać, że gdyby nie Twarzoksiążka, w ogóle nie wiedziałabym, co się dzieje na świecie, bo przed telewizornią praktycznie nie siedzę ( no dla "Zbuntowanego anioła" robię wyjątek).

Blog
A jakże! Gdzieś musi ujść moja frustacja i rozbawienie. Odkąd parę lat temu odstawiłam papierowe pamiętniki, zaśmiecam internety pisaniem o kanapkach, które zjadłam dziś na śniadanie. Skoro jednak jakieś komentarze pod tymi moimi wynurzeniami się pojawiają, to oznacza tyle, że ludzie zwani czytelnikami jakoś to znoszą i...mogę pisać dalej. A nawet, jeśli nikt nie przeczyta? I tak będę pisać, bo w zeszycikach aktualnie potwornie bazgrzę i nawet ja nie jestem w stanie przeczytać tego, co przed chwilą napisałam. A jeszcze w gimbazjum nauczycielki rozpływały się nad moim ślicznym charakterem pisma...

No pojebało mi się we łbie od tych internetów...

35 komentarzy:

  1. Ja kiedyś miałam konto na last.fm a potem jakoś... nie wiem, chyba wszechświat mi je zabrał. Ale również nie wyobrażam sobie Internetów bez blogów i bloggerów. Nawet gdy nadal zapisuję zeszyty swoimi bzdurnymi myślami.

    OdpowiedzUsuń
  2. cha cha :D "Internet moim życiem". szczerze to ja też nie mam koleżanek, z którymi gdzieś bym wyszła... Jak chodziłam na uczelnie to wtedy mogłam sobie z kimś pogadać :P Teraz mieszkam z chłopakiem.
    http://vogueswing.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Po coś ten internet stworzyli, prawda? :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, prawda. Tylko nie przewidzieli tak zaawansowanego rozwoju gimbusiarstwa :D

      Usuń
  4. wszystko można wykorzystać na różny sposób. ja jestem za szukaniem dobrej strony tych całych internetów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, one istnieją. Ale ta gorsza jest bardziej widoczna.

      Usuń
  5. Ja swój świat wirtualny nie widzę bez: facebooka, tumblr'a, instagrama i oczywiście bloga:) a no i jeszcze czasami you tube:)

    OdpowiedzUsuń
  6. fb i blog ;D


    jesli masz ochote zapraszam do siebie KONKURS do wygrania ciuchy i inne ...;] http://nattalja.blogspot.com/2014/02/sammydress-wygraj-20-na-zakupy-w-sklepie.html

    OdpowiedzUsuń
  7. hm...nie nazwałbym tego żałosnym, ale skądinąd- niebezpiecznym troszkę może momentami. bo jednak, zdaje mi się, potrzebujemy ludzi blisko. w sensie, wirtualne kontakty to troszkę co innego. no ale ja już jestem stary i trochę inaczej patrzę teżXD

    last.fm? założyłem tam konto z ciekawości, bo może łatwiej mi będzie szukać jakiejś fajnej muzyki..i nie ogarnąłem XD no po prostu to nie dla mnie XD tęsknie za myspace, który umarł śmiercią naturalną, a raczej- dogorywa jeszcze... last.fm ma formę, która nie jest po prostu dla mnie:)

    facebook- kolejna rzecz, której nie posiadam i bez której w facebookowym świecie funkcjonuję całkiem normalnie XD

    blog, dobra, to miejsce, które mi się poki co nie znudziło i podoba XD

    tak serio- wszystkim nam się w głowach od internetów poprzewracało. znamienne w naszych czasach, niestety. pokolenie uzależnione od klikania na kolejnych stronach, szukające często tu doznań, a nie w prawdziwym świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno, żeby było inaczej, jeśli nie jesteśmy w stanie znaleźć sobie znajomych w realu.
      To jednak można żyć bez Fejsa?

      Usuń
  8. Ja uwielbiam internety i siedzę w nich tyle czasu ile się da tworząc ciągle nowe profile na jakiś głupich portalach. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tak jak ja. Wystarczający dowód na to, że z gimbusiarstwa nie wyrosłyśmy :D Nawet rozważam założenie Instagrama, haha :D

      Usuń
  9. Nie łapię idei tego lasta.fm (gówniano się odmienia, dobra...). Jak chcę posłuchać dobrej muzyki to wklepuje ją w You Tube. A jak jest naprawdę, szczerze i okrutnie genialna, kupuje płytę, choćbym miała ją spod ziemi wydobyć i zbankrutować na zakupie! Ogólnie wchodzę już w fazę grania muzyki, więc na oryginalności mi nie zależy, słucham zespołów z których mogę czerpać garściami inspiracje. czyli tytani rocka: Led Zeppelin, Nirvana, Red Hot, Gunsi i tak dalej. No czym się chwalić?
    Na Twarzoksiążce bywam, by dowiedzieć się co zadane z histy, względnie poratować nieszczęśnika który tego nie był raczył zapisać. Do niczego innego się ten badziew nie nadaje, no sorki, co tam jeszcze można robić? jak sie ma polubione strony w typie Gitaromaniaków to najwyżej dowiesz się kto sprzedaje gitarkę albo piecyk i czego aktualnie słucha (Dżem rządzi). Same nudy!
    Blogi to jedyna sensowna idea z wymienionych....No chyba że się pisze o kanapkach :D Wtedy mogę najwyżej delikwentowi przywalić że Nutella jest niezdrowa i przereklamowana. Na szczęście sa jeszcze blogi z opiniami, jak choćby twój, na których mogę zostawiać mega komentarze demotywujące piszącego i krytyczne jak wszyscy diabli. I to ma sens!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam cenię sobie szczerość i takie komentarze z przytupem jak Twój, zawsze coś lepszego niż "takiego słitaśnego masz bloga" :D
      Też kupuję płyty, na których mi zależy i zazdroszczę gry na gitarze: moje niespełnione marzenie z dzieciństwa.

      Usuń
  10. Rozbawił mnie ten post :D Ja też uważam Fejsa za kompletnie bezużyteczny pożeracz czasu, ale mimo to nadal mam na nim konto. Nie lubię tam jednak za długo siedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja siedzę tam aż za długo i chyba muszę ten czas skrócić, bo niedługo całkiem mi na mózg padnie :D

      Usuń
  11. Mi tam Fejs służy głównie do gadania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi tak pół na pół - i do gadania, i do czytania bzdetów :)

      Usuń
  12. Ja z Last.fm nie korzystam od dawna i w sumie nawet nie do końca wiem czemu, ale cóż... Nie chce mi się tam nawet wracać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak już jest, zakładamy gdzieś konto, jest ogólny szał, a potem się odechciewa tam wchodzić.

      Usuń
  13. Ja z fb i bloga też korzystam, wciąż i wciąż. To chyba powoli uzależnienie. Nie dawno jeszcze zmuszałam się do pisania czegokolwiek, ale teraz nie potrafię nie pisać ;) Internet otworzył nam świat, ale jest w nim też mało życia realnego, z fizycznością, dotykiem, uczuciami.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt. Też miałam taki okres, że nie miałam potrzeby z korzystania z fejsa, a teraz spędzam tam pół dnia. Taki no-life bez żadnych znajomych po prostu musi :)

      Usuń
  14. Nie przejmuj się - nie tylko Tobie. Każdemu trochę siadło na banie przez internety . No mi na pewno :D

    taka-se-nazwa.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuję się, po prostu stwierdzam fakty :D

      Usuń
  15. Ja sobie teraz nie wyobrażam życia bez bloga xd

    lusiaa-lusiaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja powiem FB, YouTube i Gmail - moje codzienne uzależnienie. Mam nadzieję, że blog wkradnie się do tego grona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na bank, blogowanie przecież wciąga :)

      Usuń
  17. Ja nie wyobrażam sobie życia bez Fb oczywiście xd do tego YouTube, blog i besty ; D

    OdpowiedzUsuń
  18. Nasze porównanie wypada: dobrze na last.fm ;) Lubię ten serwis, odkryłam wiele dobrych zespołów dzięki niemu ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też jestem dość aktywna w internetach. To trochę przerażające, że częściej mogę liczyć na osoby poznane w internecie, niż na te, które otaczają mnie na co dzień. Ale podobno lepiej się wygadać komuś, kto na co dzień nie przebywa blisko :) Ja także nie wyobrażam sobie mojego nołlajfowego życia bez bloga i facebooka, a poza tym twitter, lubimyczytac.pl i czasami jakieś fora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam normalnie to samo. Jak próbowałam zwierzyć się w komuś w realu, to słyszałam tylko "weź się w garść" albo "przestań się użalać nad sobą". Właściwie to nie mam znajomych...

      Usuń